Jakie zapłacimy podatki w 2007 r., co szykują dla nas politycy pracujący nad budżetem? Jak się mają efekty ich prac do składanych jeszcze niedawno obietnic?
Postanowiliśmy to sprawdzić w najprostszym bodaj sposób. Ponad rok temu – we wrześniu 2005 r. ukazał się na łamach Rejsów tekst pt. „Obiecują, że obetną” prezentujący podatkowe pomysły Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości – partii, które wówczas zapowiadały wspólne rządy. Wprawdzie koalicja PO-PiS wydaje się dziś trudniejsza niż lot na Marsa, ale przypomnijmy co zapowiadali wówczas politycy, nie wiedząc jak się potoczą koalicyjne rozmowy. Bo obietnice – chyba – składali niezależnie od politycznych scenariuszy.
Nie uprościli
Tak pisaliśmy: “Jeśli wierzyć przedwyborczym zapowiedziom przedstawicieli partii, które mają najpoważniejsze szanse stworzyć jesienią nowy rząd, czyli PO i PiS, niebawem w Polsce podatki będą niższe i prostsze. A także «uczciwsze», co w tym wypadku oznacza także likwidację wszelkich ulg”.
Pisaliśmy „jeśli wierzyć”. Życie pokazało, że politykom wierzyć nie warto. Ani koalicji PO-PiS, ani podatki nie są niższe. Ale ulgi zlikwidowano…
Kalkulator schowali
Tak pisaliśmy: “Dodatkowo na stronie internetowej PiS można było sobie przeprowadzić symulację zmiany naszych dochodów przy obu propozycjach” (PiS i PO – dop. red.).
Dziś na stronie PiS symulacji nie da się przeprowadzić – kalkulator ukryto naprawdę głęboko. Wpisanie w wyszukiwarkę słowa „kalkulator” lub „podatki” nie pomaga. W sumie rok od wyborów to sporo. Za dokumenty sprzed roku można odnaleźć w dziale „Dokumenty programowe”.
O liniowym zapomnieli
Tak pisaliśmy: “Najwięcej emocji budzi sławne «trzy razy 15», czyli pomysł PO, aby stawki podatku od osób fizycznych, od firm oraz stawka VAT wynosiły 15 proc. Do tego – żadnych ulg. Konsekwencją tego rozwiązania byłby koniec obowiązku wypełniania przez podatników corocznych deklaracji PIT.”
Hasło „3 razy 15” nie budzi już żadnych emocji. Zaczyna być wręcz niezrozumiałe. Zostało głęboko zasypane sporami o teczki, agentów, o meble (szafa Lesiaka), o teorię ewolucji. I to jest największa klęska PO.
Tak pisaliśmy: “Partia Demokratyczna lokuje się gdzieś między PiS a PO, z mało oryginalnym, choć być może realnym hasłem «trzy razy 19»”.
Dziś Partia Demokratyczna jest częścią Wielkiej Lewicy (a może Wspólnej Lewicy). A w tej formacji o podatku liniowym raczej się nie wspomina.
Stawek nie ruszyli
Tak pisaliśmy: “Co wobec tego proponuje PiS? Redukcję stawek podatkowych do 18 proc. dla najuboższych. Bogatsi najpierw zapłacą 32 proc., ale za kilka lat już tylko 28. Ulgi – do likwidacji, poza ulgą demograficzną – mając dzieci, zapłacisz mniej podatków”.
Do uchwalenia ostatecznej wersji podatków zostało jeszcze około miesiąca (podatki musimy znać do końca listopada roku poprzedzającego). Ale nadziei na nowe stawki praktycznie nie ma. Jest szansa na ulgę rodzinną. Na jej uchwalenie nie radzę jednak stawiać żadnych pieniędzy. Być może zapłacimy podatki wg nieco korzystniejszych innych wskaźników (progi w skali podatkowej). Ale te ulgi niewielkie wobec tego, co zapowiadano rok temu i wynikają one tylko i wyłącznie z inflacji. To zamrożenie progów było skandalem. Dziś wróci (oby!) normalność, a nie przywilej.
Koalicjantów sobie wybrali
Tak pisaliśmy: “Obie partie (PiS i PO) akcentują potrzebę obniżenia podatków. Nie ma dyskusji – wyższe czy niższe. Spór trwa o to, o ile niższe i kto szybciej na tej obniżce skorzysta”.
A teraz dyskusja znowu jest: wyższe czy niższe. A jeśli PiS zrealizuje plany swojego współkoalicjanta – 800 zł dla wszystkich bezrobotnych – to to spór będzie trwał o to, o ile wyższe będą podatki, i kto pierwszy zapłaci. Jak znam życie i obecną koalicję – zapłacą ludzie zaradni i kierowcy.
Podręczników nie darowali
Tak pisaliśmy: – “Trudno poważnie traktować propozycję «ograniczenia cen podręczników szkolnych» złożoną przez liderów PiS w czasie, kiedy rodzice zaopatrują swoje dzieci w książki. To typowa «kiełbasa wyborcza». Łatwo można uzasadnić absurdalność takiego rozwiązania w dłuższym okresie: deficyt, kiepskie książki, czarny rynek, groźba korupcji – wylicza Tadeusz Aziewicz (dostał się do Sejmu z list PO – dop. red).
Prorok jakiś, czy jasnowidz? Tańszych książek nie ma do dziś. Młodzi ludzie zorganizowali się jednak doskonale – wymieniają się tańszymi książkami w internecie. Kiermasz zorganizował też różne podmioty i organizacje np. „Dziennik Bałtycki”. Ani internet, ani „Dziennik Bałtycki” do Sejmu nie kandydowali. Może dlatego realnie coś robią dla ludzi.
Ulgi zlikwidowali – jak obiecali
Tak pisaliśmy: “Obie partie chcą likwidacji ulg podatkowych (z wyjątkiem wspomnianej ulgi demograficznej zapisanej w programie PiS), czyli zależnej od posiadania dzieci. PiS – podobnie jak Partia Demokratyczna – chce też ulg podatkowych dla firm inwestujących w swój rozwój i tworzących nowe miejsca pracy”.
I tu uwaga. Przedwyborcze obietnice stają się faktem. Ulg jest coraz mniej. Nie ma już remontowej, likwidowana będzie też ulga odsetkowa (dla spłacających kredyty mieszkaniowe). Jak obiecali, tak robią. Tylko dlaczego nie realizują tych obietnic, które miały nam ulżyć?
Akcyzę podnieśli, spadek zwolnili
Na tym nie koniec. Przedstawiciele PO i PiS byli niemal zgodni – nie można podnosić podatków pośrednich. Dziś wiemy, że prawie na pewno wzrośnie akcyza na paliwa. Ale jedną rzecz rządowi trzeba oddać – od 1 stycznia w najbliższej rodzinie drastycznie spadną podatki od spadków i darowizn. Śmierć dziadka posiadającego dom z działką nie będzie oznaczała dla wnuków wydatku czasem kilkunastu tysięcy złotych. I to jest realna zmiana dla tzw. zwykłych obywateli. Tylko czemu praktycznie jedyna?
Autor artykułu: Artur Kiełbasiński